O autorze
Matka syna, Psycholog , Coach Rodzicielski, Trener , Hr Manager i przyszywana Blogerka.
Lubi biegać. Nie lubi podchodów , wazeliny i braku pokory.

o wrażliwości od d..py strony

Zawsze byłam nad wyraz wrażliwym dzieckiem....

Pewnie nie do końca jestem to w stanie udowodnić...Ale tak było zawsze przynajmniej odkąd pamietam...
Przeklęta wrażliwa ja...Pamiętam jak często płakałam bo wzruszały mnie filmy dokumentalne , biedne dzieci w ramionach jeszcze biedniejszych rodziców , osoby niepełnosprawne, pokrzywdzone przez los, kontekst sytuacji ....i jak trudno było mi kiedyś opanować emocje....

Punktem odniesienia byłam zawsze ja - bo z perspektywy tych osób - ja w realu miałam lepiej..." Wyrzuty sumienia" mam chyba na czole napisane - zaraz obok "przelecona przez życie":-)
Nie żebym się nad sobą użalała, ale nie powiem, chciałabym mieć wszystko w dupie czasem poprostu. Ale tak nie jest do dziś -choć z czasem nauczyłam się jakoś nad tym panować. Nikt nigdy nie mówił, że będzie łatwo....

Pamietam wręcz idealnie fragment wycięty z mojego życiorysu- idalistycznej zabawy przed blokiem z rówieśnikami.
Siedzieliśmy w wakacje do późna i jak to dzieci -wygłupialiśmy się -wymyślając co trochę nowe zabawy- byle nie było nudno..Pamietam jak wszyscy moi kumple "zbijali się" z naszej koleżanki (która de facto była inna: zarówno pod względem psychofizycznym, intelektualnym jak i emocjonalnym- nieważne...).
Gołym okiem było widać to inność - bez dwoch zdań.


Pamiętam jej twarz, jej oczy - takie gorzkie i smutne...Pamiętam i chyba nigdy nie zapomnę.
Pamiętam jak odchodziła do domu, rozumiała, że nie jest akceptowana, rozumiała że "odstaje"..
Pamietam jak bardzo było mi przykro.. I pamietam też, że nic z tym nie zrobiłam , żeby nie zostać "wyautowaną" z grupy. Pamiętam jak wówczas źle o sobie myślałam...
Pamietam jak płakałam ...gorzko płakałam....nie dlatego że było mi jej wówczas tak strasznie żal (a było)- tylko dlatego , że nie jestem w stanie powstrzymać swoich wyrzutów sumienia , w związku z tym, że świadomie nic z tym nie zrobiłam...nie próbowałam sie tłumaczyć ...nie było dla mnie wytłumaczenia i nawet nie próbowałam. Karą miało być moje złe samopoczucie i obiektywny fakt, że to moja wina, że nie zrobiłam nic żeby ta dziewczyna mogła sie lepiej poczuć.


Od tego czego czasu minęło już dobrych kilkanaście lat ...czy coś sie zmieniło?
Nadal mam wyrzuty sumienia. Nadal interpretuję i przywłaszczam cudze uczucia. Nadal jestem sobą....chyba naiwną sobą ... Ale sobą przynajmniej.

Jest jest jeszcze jedno ale, które nie daje mi spokoju- jak nauczyć moje dziecko niebycia empatycznym naiwniakiem??Dla mnie to nie lada wyzwanie byłoby- gdyby nie fakt, że nie ingeruję i pozwalam mu być sobą ...poprostu sobą.
Trwa ładowanie komentarzy...