O autorze
Matka syna, Psycholog , Coach Rodzicielski, Trener , Hr Manager i przyszywana Blogerka.
Lubi biegać. Nie lubi podchodów , wazeliny i braku pokory.

że mali to na pewno ale czy GIGANCI ?????

O co w tym chodzi? Myślę sobie tak czasem że może właśnie chodzi o ten cały szum i podziały na przeciwników tych zwolenników albo na odwrót.

Patrzę tak sobie teraz na słodką buzię mojego śpiącego syna... Zastanawiam się co mogą myśleć ludzie , którzy zdecydowali, że ich dzieci wystąpią i występują w małych Gigantach. Nie oceniam. czemu nie ? a niby czemu tak.


Przypominam sobie jak w drugiej klasie podstawówki zostałam wysłana na konkurs recytatorski. Wychowaczyni(nota bene bardzo mądra kobieta) zaproponowała mojej mamie , że powinnam w tym kierunku się rozwijać bo jest jakiś potencjał ku temu. Pamiętam jak dziś , że nie bardzo wiedziałam o co w tym tak naprawdę chodzi. Nauczyłam się wierszyka ot co - żadna filozofia.


Pamiętam jednak, że jak mi przyszło stanąć przed wielkim gronem rodziców i obcych ludzi - było ciężko. Ale najgorszy był intensywny blask reflektora , który raził- to mi utkwiło w głowie. Musiałam robić głupie miny , bo nie potrafiłam udawać , że jest to dla mnie komfortowa sytacja. Uff powiedziałam jednak -bez pomyłki. To było ważne - że się nie pomyliłam. Nie ważne było dla mnie jak to powiedziałam tylko , że w ogóle powiedziałam.
Pamiętam, że chciałam iść już do domu , ale trzeba było czekać . Na co ???? na jakieś wyniki. Zdobyłam tam drugie miejsce - nagrodą była ksiażka .
Pamiętam też, że na ławie jurorów leżały maskotki dla pozostałych uczestników , którzy tym razem nie zajeli żadnego miejsca , ale mieli zostać również nagrodzeni. Kiedy teraz myślę o tym - wydaje mi się to trochę naiwne- pamiętam jak strasznie płakałam bo chciałam dostać tę maskotkę... Mama tłumaczyła mi, że to nie istotne , bo przecież zajęłam wysokie drugie miejsce. Ale dla mnie to było istotne właśnie !!!, to że nie dostałam maskotki , którą chciałam a książkę, która w mojej perspektywie byłą zupełnie nieatrakcyjna....Ot co poprostu!!!

I o to tu chyba chodzi. Zupełnie inaczej pojmujemy priorytetey. Zupełnie inaczej definiujemy zwycięstwa. Pytanie jak????
W całej tej aferze i fali krytycyzmu ani razu nie słyszałam wypowiedzi dzieci-uczestników: gigantów. To ostatnie brzmi nie ludzko - ma chyba tak brzmieć bo jakby nie było to pewien rodzaj wynaturzenia. Czy aby na pewno o to chodziło pomysłodawcom programu ?


My dorośli podejmujemy ważne decyzje dotyczące życia naszych dzieci.
Pytanie , a co one na to?

Większy wstyd nie wysłać małego/ej, czy wysłać GiGanta ????
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...